Trwa wysyłanie pliku. Prosimy nie odświeżać strony.


szukaj







Christblood

Profil działalności:
- film
- muzyka
- multimedia

“Ach cóż więc jest dobro i zło. Może to jedna rzecz, która służy nam do ukazania z wściekłością naszej bezsilnej i namiętnej potrzeby dosięgnięcia nieskończoności, choćby sposobami najbardziej szaleńczymi.” (Lautreamont)

Współczesność oferuje odbiorcy niezliczoną ilość wytworów aspirujących do miana sztuki natchnionej. Coraz to częściej można obserwować inspiracje religijno filozoficzne zarówno we wzornictwie użytkowym, mediach, jaki i w sztukach plastycznych i muzycznych sensu stricte. W zalewie pseudomistycznych zjawisk niezwykle trudno jest znaleźć coś, o czym można powiedzieć, że wyraża prawdę, autentyczne i nie obliczone na zysk myśli i uczucia autora. Kiedy po długich artystycznych poszukiwaniach, w 1995 r. dwoje artystów plastyków, Tomasz Baran (Tomek Agnostic) i Grażyna Kaczmarek (Galina Kasmitchny) oraz muzyk Krzysztof Pawlik (Eglonyl Forte) zakładali grupę muzyczną Christblood, powodowała nimi, jak mówią, potrzeba owego wyrazu prawdy w sztuce. Christblood powstały w kręgach undergroundowych a wydawany przez prywatną wytwórnię Krzysztofa Pawlika Face Productions nie był zdeterminowany oczekiwaniami firmy fonograficznej, czy producenta. W związku z tym grupa mogła pozwolić sobie na swobodne wyrażanie często nawet heretyckich treści. Tomasz Agnostic i Galina Kasmitchny śpiewali i pisali teksty, Eglonyl Forte był autorem muzyki. Dwa pierwsze wydawnictwa, Adoratus Luna, którego materiał zaprezentowany był rok przed wydaniem na Castle Party w Grodźcu i Coma, pochodząca z projektu Dom ludzi nieszczęśliwych, wydane zostały tego samego, 1996 roku. Obie utrzymane są w podobnym klimacie. Adoratus Luna rozpoczyna dźwięk burzy i kontrastowy utwór, w którym bardzo wysokie zaśpiewy sopranu sąsiadują z niskimi tonami zsamplowanych smyków. Już na wstępie otrzymujemy przedsmak tego, co będzie charakterystyczne dla obu płyt. Zestawienie brzmień elektronicznych z naturalnymi dźwiękami przyrody i ludzkim głosem. Wzdycha ziemia i Laica Lamia to już pełen obraz charakterystycznych dla Christblooda środków wyrazu. W Laica Lamia bardzo niskie, długie loopy zsamplowanego rytmu plemiennego stanowią tło dla polifonicznie biegnących naprzeciw sobie głosów Galiny Kosmitchny, które stopniowo przechodzą w nieartykułowane pojękiwania. Zarówno Wzdycha Ziemia, jak i kolejny po Laica Lamia utwór, Moja pieśń - krew twoja, oparte są na monotonnie powtarzanym, rytualnym rytmie automatu perkusyjnego. Kolejne utwory, najbardziej industrialny na płycie kawałek Inna głowa, Zimne ognie, utrzymany trochę w konwencji tradycyjnej melodii żydowskiej i dynamiczne, przypominające klimatem wczesny Young Gods, Sodoma i Oczy, są coraz bardziej rozbudowane kompozycyjnie. To płyta, na której przenikają się elektronika i panteizm, kult lunarny z wpływami muzyki Young Gods, i Ministry, głos kobiety z głosem mężczyzny. Wprowadza ona odbiorcę w charakterystyczny dla Christblooda krajobraz, przywołujący klimat preromantycznej powieści grozy Horacego Walpole‘a, Mathew Gregory Lewisa, czy wreszcze samego Edgara Allana Poe, krajobraz a la Casper David Friedrich, Johann Heinrich Füssli, Max Ernst, czy Austin Osman Spare. Muzycznie zaś wywodzi Christblood ze świata Current 93, Coil, Young Gods, czy wczesnego okresu Swans. Kolejne wydawnictwo z tego samego roku, Coma, to bardziej projekt literacko muzyczny, gdzie muzyka roztacza przed słuchającym widnokrąg smutku, a z rozmachem rozbudowane teksty opowiadają historię życia kobiety w chronologicznym odwróceniu, od śmierci, do narodzin. W Comie tekst bardzo często użyty jest w utworze w specyficzny sposób. Pierwsza linia melodyczna podaje go w zrozumiałym dla odbiorcy porządku, druga opiera się na tym samym tekście, ale odtworzonym od końca. Zabieg odwrócenia nie tylko formalnego, ale także inwersji tradycyjnych chrześcijańskich wartości, stale obecny element negacji, są charakterystyczne dla działalności Christblooda, co stawia grupę w kręgu twórców inspirujących się filozofią satanistyczną we wszystkich jej przejawach neohumanizmu. Muzyka w Comie stanowi raczej element ilustracyjny. Pierwszy utwór, Dom ludzi nieszczęśliwych, rozpoczynają dźwięki wiatru i chór bułgarskich głosów, tworząc horyzontalny pejzaż wzmagany przez jednostajne powtarzanie tego samego elementu rytmicznego. Dobre miejsce zbudowane jest na kontraście ostrego rytmu automatu perkusyjnego i niskich dźwięków zsamplowanych smyków z unisono zaintonowaną przez głos Kasmitchny żałobną pieśnią. Wszystko to ilustruje śpiewane przez Agnistica słowa: pocieszenie nie przyjdzie, nawet się nie przyśni. Kolejne utwory, satanistyczna w wymowie Wizyta, w której cytowany jest fragment katolickiej mszy i głęboko pesymistyczny utwór By zapamiętać dobrze tą godzinę, gdzie zastosowano zabieg odtworzenia tekstu od końca, oraz kolejny Wiem, że nigdy się nie stanie stawiają pod znakiem zapytania sens komunikacji międzyludzkiej. Liczne efekty nakładane na głos Kasmitchny i Agnostica, niejednokrotnie sprawiające, że odczytanie tekstu staje się czymś niezmiernie trudnym, rozciągają go w czasie i zwielokrotniają, sugerując, że obiektywne postrzeganie i rozumienie rzeczywistości jest w istocie czymś niezwykle wątpliwym. Ból i Coma oparte są na wciąż powtarzanych, prostych tematach melodycznych, zbudowanych na bliskich dźwiękach jednego tetrachordu i zwracających uwagę zwłaszcza na teksty tych utworów. Coma, w której słyszymy: oddech, wilgotne pocałunki cienia, oddech, w nim zapach ziemi, obudzić się, czy zamykający płytę, oparty na dźwiękach elektronicznych o barwie organów Tak cicho, gdzie Agnostic śpiewa: tak cicho, że słychać, jak oddycha, czekając na dzień kobaltowych słońc, śni, a każdy jego sen, los człowieczy w morzu jego snów. My, motyle, ptaki, drzewa, kobiety, mężczyźni, i nikt z nas nie wie, czy jest, czy go nie ma, sugerują gnostyckie konotacje twórczości Christblooda. W 1998 roku utwory Sheol, Rozkład i piach i Kalumnia zostały zamieszczone na dwóch wydanych przez Venture Beyond Records w USA gotyckich składnkach, Goth Tales, Vol. 1. Night Falls i Goth Tales, Vol. 2. Descend. W roku 2000 Sled In May Record umieściła utwory Sheol i pochodzący z płyty Elementa Nomen mei na Insonic Compilation, składance utworów polskiej sceny industrialnej.
Po pierwszych dwóch płytach Christblood przechodzi rozwój od sztuki diagnozującej rzeczywistość do filozofii pytania. Dwa kolejne wydawnictwa, które stanowią części audiowizualnych projektów Nocturnus z 2000 i Elementa z 2001 roku, otwierają nowy w twórczości grupy etap. Nocturnus rozpoczyna industrialny Sub nocte, przechodzący w pełne eksperymentów z głosem i oddechem Vea me. Utwory przechodzą tu płynnie jeden w drugi, tworząc rodzaj suity, muzycznego spektaklu. Oparte na prostej pentatonicznej melodii Cierpienie i Nocturna ora wprowadzają w klimat programowego utworu płyty, w Nieczystość: Pytam, mój głos wznosi się do światła […] poprzez ciemność wiekuistą, czy to wszystko, co dane jest mi poznać? […] skalane moje wnętrze, nie krwawi, nie łzawi, nie chce.
Wyraziście ujawnia się tu naznaczony gnostycką moralnością charakter twórczości Christblooda. Jest to moralność, w myśl której libertynizm i nihilizm wyznawany przeciwko arbitralnemu demiurgowi, poprzez występek, zbrodnię i naruszenie wszelkiego obowiązującego prawa moralnego pochodzącego od złego Boga, zmierza do zakończenia jego kosmicznej tyranii. Stąd wywodzi się również przenikanie w sferze wizualnej obu projektów elementów symboliki lunarnej, lucyferycznej i gnostycznej. W twórczości Christblooda jako archetyp wyobraźni wyraźnie ujawnia się symbol światła, przeciwstawionego cierpieniu w ciemności chaosu. Kolejne utwory Nie wracaj, Gdzie nie ma duszy i Z tobą od prostego melodycznie transowego rytmu samplera, poprzez liczne flażolety aż po noisowe dźwięki potencjonometrów przywodzą do końca opowieści o oceanie nocy, gdzie widzialna ciemność kanały drąży, na serca dnie, na dnie mych oczu. Projekt Elementa jest najciekawszym muzycznie osiągnięciem Christblooda. Najbardziej industrialny i nihilistyczny w swojej wymowie, w większości opiera się na zsamplowanych dźwiękach czterech żywiołów, powietrza, ziemi, wody i ognia. Skomponowany jest z czterech głównych części, prologu i epilogu. Rozpoczynające tą panteistyczną płytę intro Hiob 30.26 (umieszczony również na płycie zawierającej materiał z Legnickich Prezentacji Sztuk Medialnyh, wydanej przez Face Production pt. Simulacra Soundscape) zbudowane jest z szeptów na długich wydechach i przechodzi w monochromatyczny utwór gloryfikujący żywioł powietrza. Jego głównym elementem kompozycyjnym jest melodeklamowany, najciekawszy tekst projektu. Słowa: Poza życiem, gdzie białe dnie wygasły, gdzie wiatry dmące nisko, suszą wszystko na wiór, tam szłam i nie było nikogo, […] przez wiele lat od śmierci mojej nie zawołałeś mnie imieniem, nie nazwałeś zlotem, ani mgłą, więc jak zmartwychwstałam, dla kogo? wprowadzają w posępny klimat kolejnych trzech części. Drugi kawałek, zbudowany na zsamplowanych dźwiękach uderzających o siebie kamieni, przesypującego się z jednej do drugiej dłoni piasku, didgeridoo i odtworzonego od tyłu nagrania poświęcony jest żywiołowi ziemi. W prawdziwie głuchy, podwodny świat niespełnionych pragnień wprowadza trzecia część Elementa, woda, by przejść do części gloryfikującej ogień, a więc i wywodzące się z niego lucyferyczne światło. O takim pojmowaniu symbolu ognia świadczy jego ambiwalentny, nie nacechowany fizyczną siłą sprawczą charakter, gdy Kasmitchny melorecytuje słowa: Nie jest zimno, nie jest gorąco. Ogień jest tu żywiołem przynoszącym oświecenie, zobojętniającym ciało na ból i otwierającym drogę do nieskończoności. Dynamiczny, industrialny prolog zamyka płytę Elementa, w dotychczasowej twórczości Christblooda pozostawiając najbardziej otwartą możliwość interpretacji. Czym zatem jest grupa Christblood. Projektem muzycznym, audiowizualnym, literackim, filozoficzny, czy też żadnym z nich lub każdym za razem. Jak sami mówią o ujawnianiu się ich twórczości, to spirytualizm i bolesna cielesność w tyglu postindustrialno-metafizycznym. Początek i koniec, ciemność i światło w przestrzeni niedookreślonych skojarzeń. Moment zatrzymania w podróży po bezkresnym oceanie własnego ja.



galeria prac:


CD CD "Nocturnus" (Face Productions 2000)
CD CD "Elementa" (Netcetera 2008)
"Dom Ludzi Nieszczęśliwych" (performance audiowizualny) - 1995, Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
"Rites de Passage" (performance audiowizualny) - 1998, Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
"Rites de Passage" (performance audiowizualny) - 1998, Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
Festiwal Castle Party - Bolków 2000Festiwal Castle Party - Bolków 2000
"Nomen mei" (wizualizacja)
"Elementa" (performance audiowizualny) - 2000, Teatr Modrzejewskiej w Legnicy


prace audio-video:


Hiob 30.26 - Christblood



logowanie



czym jest

  artcetera?

artcetera.pl to portal służący gromadzeniu i wymianie informacji między artystami, instytucjami kultury i sztuki, mecenasami, festiwalami, wydawnictwami i mediami jak również potencjalnymi odbiorcami. więcej »